Kuźnia projektów

Zioła pod kontrolą

Zioła powinny leczyć, a przynajmniej pomagać. Ich jakość zależy od tego, gdzie i jak są zbierane oraz przechowywane. W laboratorium firmy Biomibo z Warszawy prowadzone są badania, które pozwolą opracować kompleksową metodę oceny jakości produktów zielarskich. Jaką korzyść będziemy mieć z tego my – ich potencjalni użytkownicy?

Kupując produkty zielarskie, jesteśmy przeświadczeni, że przyniosą nam określone korzyści zdrowotne. Z ogólnej informacji o kraju pochodzenia danej rośliny nie dowiemy się jednak, czy dana roślina lub zioło, wykorzystane później jako surowiec zielarski, rosła w czystym środowisku. Tymczasem rośliny, w tym skupowane przez firmy zielarskie, narażone są na trwałe i niemożliwe do usunięcia skażenia biologiczne i chemiczne. Takie surowce nie mają właściwości prozdrowotnych. Wręcz przeciwnie: zamiast leczyć – szkodzą.

Przygotowywanie próbek do analizy, fot. Mirosław Sosnowski
Przygotowywanie próbek do analizy, fot. Mirosław Sosnowski

 

Jakość = zdrowie

Firma Biomibo pozyskała z RPO WM dofinansowanie na projekt, którego celem jest opracowanie metody wykrywania skażeń biologicznych – bakteriami oraz jajami i cystami pasożytów, takich jak tasiemce czy przywry, a także skażeń chemicznych, np. węglowodorami aromatycznymi, dioksynami, polichlorowanymi bifenylami (PCB) oraz pestycydami. – O tym, czy dany materiał był zanieczyszczony przez pasożyty, dowiadujemy się dzięki izolacji DNA pasożyta. Obecność specyficznego kodu genetycznego pasożyta pozwala określić, czy dany materiał był zanieczyszczony, a tym samym nie nadaje się do wprowadzenia do handlu i stosowania przez ludzi, bo stanowi zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia. Warto wiedzieć, że jaja niektórych pasożytów potrafią przetrwać bardzo długo złe warunki dla ich rozwoju. Niektóre zachowują żywotność nawet dłużej niż 10 lat – opowiada prof. Mieczysława Boguś, koordynująca projekt w firmie Biomibo. – W przypadku bakterii występujących na produktach szukamy sposobu na identyfikację tych szkodliwych.

Celem projektu jest opracowanie kompleksowej metody oceny jakości produktu. Oprócz zanieczyszczeń biologicznych bardzo niebezpieczne dla zdrowia ludzi są zanieczyszczenia chemiczne, np. dioksynami, pestycydami (zatrucie nimi, przy dużej dawce, prowadzi nawet do śmierci) czy polichlorowanymi bifenylami o właściwościach rakotwórczych. Badaniom poddawane są próbki różnych produktów zielarskich, np. mniszka lekarskiego zerwanego w pobliżu mostu Siekierkowskiego w Warszawie, a więc ze stanowiska miejskiego, z okolic o dużym natężeniu ruchu samochodowego, i mniszka rosnącego w Bieszczadach. Sprawdzane są też produkty dostępne na rynku, o których bardzo często nie ma precyzyjnej informacji, skąd one są – czy pochodzą z Chin, czy z krajów UE.

Mineralizacja próbek żywności w mineralizatorze UV, fot. Mirosław Sosnowski
Mineralizacja próbek żywności w mineralizatorze UV, fot. Mirosław Sosnowski

 

Uwaga na mikotoksyny

Zespół prof. Boguś prowadzi także ważne i pionierskie badania nad niebezpiecznymi dla organizmu ludzkiego mikotoksynami produkowanymi przez grzyby. Obecnie w Polsce i na świecie sprawdza się występowanie w produktach spożywczych tylko kilku typów mikotoksyn, które wytwarzane są przez grzyby rosnące na produktach, głównie zbożowych wykorzystywanych do hodowli zwierząt, zarówno bydła, jak i drobiu. – W naszym laboratorium badania przeprowadzamy z udziałem prawie 100 mikotoksyn. Nie wolno bezpośrednio na ludziach prowadzić badań sprawdzających, jak szkodzą one naszemu organizmowi. Możemy jednak pracować na tzw. liniach komórkowych, czyli naturalnych komórkach ludzkich hodowanych w warunkach laboratoryjnych. Dzięki temu możemy określić te rodzaje mikotoksyn, które wykazują toksyczne działanie wobec komórek ludzkich – wyjaśnia prof. Boguś. – Następnie dla mikotoksyn, które w warunkach laboratoryjnych wykazują niekorzystnie oddziaływanie na ludzkie komórki, opracowujemy metody ich identyfikacji oraz oznaczania ilościowego w materiale roślinnym. Dzięki wysokospecjalistycznym technikom, takim jak chromatografia gazowa i chromatografia cieczowa sprzężone ze spektrometrią mas, można wykryć badane substancje występujące nawet w ilościach śladowych. Techniki te stosowane są z powodzeniem również w oznaczaniu zawartości mikotoksyn. A warto wiedzieć, że nawet niewielka ilość mikotoksyn może spowodować poważne problemy zdrowotne, łącznie z oddziaływaniem rakotwórczym.

 

 

Kolejne pionierskie działanie zespołu firmy Biomibo skupia się na oznaczaniu w roślinach zawartości metali ciężkich. Do tego celu wykorzystywana jest metoda inna niż obecnie stosowana na uczelniach wyższych czy w instytutach naukowych – z użyciem specjalnych spektrometrów atomowych. – My wykorzystujemy woltamperometr, pozwalający wykryć w porównaniu z metodami dotychczas stosowanymi od 100 do 1000 razy mniejsze stężenia metali ciężkich – tłumaczy prof. Boguś.

Do projektu zaangażowanych jest obecnie 12 osób. Dofinansowanie przeznaczono również na wynajęcie i serwis aparatury naukowej, m.in. woltamperometru, mineralizatora, systemu do identyfikacji mikroorganizmów, analizatora komórek, licznika kolonii mikroorganizmów czy komory PCR.

A co opracowanie kompleksowej metody identyfikacji skażeń biologicznych i chemicznych oznacza dla nas, potencjalnych użytkowników produktów zielarskich? – Świadomość ludzi dotycząca jakości żywności rośnie. Wiele osób chce wiedzieć, czy to, co spożywają, jest bezpieczne, czy też nie. Mamy nadzieję, że uda nam się stworzyć metodę kompleksowej analizy skażeń biologicznych i chemicznych produktów zielarskich. I będzie tak, że gdy ktoś dostarczy nam próbkę, o występujących w niej zanieczyszczeniach niebezpiecznych dla zdrowia powiemy mu wszystko.

 

Agata Rokita

 

Projekt: Opracowanie metod kompleksowej analizy zawartości w produktach zielarskich zanieczyszczeń biologicznych i chemicznych stanowiących zagrożenie dla zdrowia konsumentów
Działanie: 1.2 Działalność badawczo-rozwojowa przedsiębiorstw
Całkowita wartość projektu: 4,9 mln zł
Dofinansowanie z RPO WM: 3,5 mln zł